Test karty Asus Dual RTX 5060 w grze Dying Light The Beast
W moim najnowszym teście na warsztat trafiła karta graficzna Asus Dual RTX 5060. Postanowiłem sprawdzić, jak ten model radzi sobie w grze Dying Light The Beast, skupiając się na trybie Ziemia odzyskana. Moim celem było zbadanie, gdzie leży granica możliwości tego układu w rozdzielczości 1080p i jak w praktyce spisują się najnowsze technologie generowania klatek.
Początki na detalach niskich i średnich
Rozgrywkę rozpocząłem od ustawień niskich, wykorzystując technologię DLSS w trybie natywnym, co oznacza samo wygładzanie krawędzi bez wsparcia generatora. Karta wyciągnęła od 85 do 92 klatek na sekundę. Obraz jednak nie zachwycał, dlatego szybko podbiłem detale do poziomu średniego. W tym scenariuszu wydajność minimalnie spadła do stabilnych 84 klatek.

Zwróciłem baczną uwagę na kulturę pracy układu firmy Asus. Karta okazała się świetnie wykonana i bardzo chłodna. Przy wykorzystaniu procesora graficznego na poziomie niemal stu procent, temperatura utrzymywała się na bezpiecznym pułapie 65 stopni Celsjusza, a pobór prądu wynosił raptem 140 watów. Zauważyłem jednak pierwsze ostrzeżenie dotyczące pamięci VRAM. Alokacja wynosiła już 7,9 gigabajta, choć fizyczne użycie zatrzymało się na poziomie 6,3 gigabajta.
Testowanie generatora klatek
Będąc na ustawieniach średnich, zdecydowałem się włączyć generator z podwójnym mnożnikiem. Efekt był znakomity, licznik poszybował do około 140 klatek na sekundę. Ponieważ bazowy klatkaż wynosił około 70, płynność była doskonała. Podczas szybkiego poruszania się między krzewami nie dostrzegłem żadnych irytujących artefaktów graficznych.
Poszedłem o krok dalej i aktywowałem mnożnik poczwórny. Wyniki były wręcz kosmiczne, w trakcie nocnych starć z zarażonymi rejestrowałem ponad 240 klatek na sekundę. Feeling pod myszką był idealny, absolutnie nie odczuwałem żadnego opóźnienia, co jest zasługą stabilnych 60 klatek bazowych.

Wysokie wymagania i problem wąskiego gardła
Kolejnego dnia w grze przeszedłem na detale wysokie z natywnym DLSS. Wynik rzędu 70 klatek uznałem za jak najbardziej zadowalający. Po dorzuceniu podwójnego generatora uzyskałem 112 FPS. Klatki bazowe spadły minimalnie poniżej 60, ale płynność animacji nadal pozostawała nienaganna.

Prawdziwe schody i brutalne ograniczenia karty ujawniły się, gdy przełączyłem grafikę na poziom Ultra. Te ustawienia wymuszają włączenie technologii Ray Tracing. Wydajność natychmiast spadła do 37 klatek na sekundę. Uważam, że włączanie śledzenia promieni w tym tytule na karcie pokroju RTX 5060 kompletnie mija się z celem. Koszt w wydajności jest nieproporcjonalny do zysku wizualnego, szczególnie w świetle dnia.
Największą bolączką testowanego sprzętu okazała się sama pamięć, a dokładnie skromne 8 gigabajtów VRAM. Przeprowadzając testy na wyższych detalach z włączonym mnożnikiem klatek razy trzy oraz cztery, napotkałem na potężne zacięcia. Podczas przemieszczania się do nowych lokacji, gdy gra musiała wczytać świeże tekstury, karcie brakowało własnej pamięci. System ratował się doczytywaniem danych ze zwykłego RAMu, co skutkowało bolesnymi spadkami z niemal dwustu do zaledwie 35 klatek na sekundę. Warto pamiętać, że sam generator również konsumuje cenną pamięć wideo, przez co wyższe mnożniki drastycznie obniżają stabilność działania gry. Dodatkowo zauważyłem wyraźne artefakty graficzne na krawędziach bram i budynków, gdy bazowa liczba klatek spadała do zbyt niskich wartości.

Moje podsumowanie
Kończąc testy modelu Asus Dual RTX 5060, wyciągnąłem jeden konkretny wniosek. Jeśli miałbym polecić komuś idealne parametry do ogrywania Dying Light The Beast na tym sprzęcie, zdecydowanie postawiłbym na rozdzielczość 1080p, ustawienia średnie, DLSS w trybie natywnym oraz generator klatek razy dwa. Taka konfiguracja daje solidne 130 klatek, gwarantuje pewną bazę chroniącą przed opóźnieniami i co najważniejsze, zręcznie omija problem niewystarczającej pojemności pamięci VRAM.