1440p
Testy zacząłem od rozdzielczości 1440p z ustawieniami średnimi i FSR w trybie natywnym, co oznacza, że FSR pracował w rozdzielczości 1:1, bez przeskalowania obrazu, pełniąc wyłącznie funkcję antyaliasingu. W takim scenariuszu karta radziła sobie bardzo dobrze, utrzymując średnią w okolicach 100 FPS przy 1% low na poziomie około 80.
Po przejściu na preset Wysokie, ciągle w 1440p i z FSR jako AA, straciłem około 10 klatek zarówno w średniej, jak i w 1% low, który wskazywał okolice 71 FPS. Karta pobierała przy tym stabilne od 316 do 317 W, a temperatura rdzenia oscylowała wokół 57°C. Jak na kartę tej klasy, to naprawdę imponujące wyniki termiczne.

Prawdziwe schody zaczęły się po włączeniu presetu Ultra, który wymusza ray tracing. Średnia spadła do 40 FPS, a 1% low wahał się między 38 a 39, czyli praktycznie przez cały czas byliśmy poniżej granicy płynności. Na szczęście wystarczyło sięgnąć po FSR w trybie Jakość, żeby przekroczyć 60 FPS i komfortowo grać w najwyższych ustawieniach graficznych.

Kiedy do tego zestawu dołożyłem generator klatek, licznik zatrzymał się na średniej 140 FPS. W Dying Light: The Beast nie występuje problem nierównego tempa wyświetlania klatek przy włączonym Frame Generation, znany z innych tytułów. Wysoki licznik faktycznie przekłada się tu na płynną rozgrywkę i dobrze współgra z monitorami o wysokim odświeżaniu.

Kontynuując testy na 1440p Ultra, przełączyłem FSR z trybu Jakość na Balans. Obraz nadal wyglądał bardzo poprawnie, a wydajność bez generatora klatek oscylowała w okolicach 100 FPS przy 1% low powyżej 70. Balans to jednak ostatni tryb FSR, który mogę polecić w tej rozdzielczości. Próba zejścia niżej, na tryb Wydajność, kończyła się wyraźnym pogorszeniem obrazu: utratą ostrości i pojawieniem się shimmeringu, czyli drgania drobnych szczegółów tekstur widocznego szczególnie na krawędziach obiektów i siateczkach.

Na koniec testów w 1440p sprawdziłem preset Wysokie z FSR jako AA, wsparty generatorem klatek. Wynik przekroczył 160 FPS i sam musiałem się upewnić, że nic nie pokręciłem w ustawieniach. Uczciwie przyznam, że test przypadł na nocną porę w grze. Nie było całkiem ciemno, ale scena była zdecydowanie mniej wymagająca niż w pełnym świetle dziennym, co prawdopodobnie miało wpływ na wynik. Do dnia nie udało mi się doczekać, bo na mapie pojawiło się stado gryzoni, które skutecznie przepędziło mnie do bazy. Na tym etapie uznałem testy w 1440p za zakończone.

4K
Po przenocowaniu w bazie kolejny ranek zaczął się już w rozdzielczości 4K. Punkt startowy bez zmian: natywny FSR jako antyaliasing. Karta oferowała tu średnio około 50 FPS, a to w moim odczuciu nie wystarcza do komfortowej rozgrywki.
Sprawdziłem, czy generator klatek jest w stanie uratować tę sytuację. Nie jest. Samo podbicie licznika na ekranie nie idzie w parze z rzeczywistą wydajnością sprzętu. Średnia wzrosła do około 89 FPS, ale pod myszką wyraźnie czuć było input lag, czyli opóźnienie reakcji postaci na nasze ruchy. Dołączał do tego osobliwy efekt: oczy widzą obraz wyświetlany w 90 klatkach, a postać porusza się jak przy 40, bo w rzeczywistości tak właśnie jest.

Rozwiązanie okazało się identyczne jak w 1440p na Ultra: FSR w trybie Jakość. Bez generatora klatek karta osiągnęła ponad 80 FPS i trzeba przyznać, że Dying Light: The Beast w 4K, nawet na ustawieniach średnich, wygląda bardzo dobrze. Scenariusz w pełni grywalny.

Po przejściu na preset Wysokie z tym samym FSR wynik wyniósł około 76 FPS, a 1% low zatrzymał się na 63, czyli powyżej granicy 60 klatek. Karta niezmiennie pobierała około 316 W, temperatura rdzenia nie przekraczała 57°C, a wentylatory ani razu nie dały o sobie znać nadmiernym hałasem. Żeby się upewnić, w pewnym momencie zdjąłem słuchawki i faktycznie, cisza.

Przełączenie z FSR Jakość na Balans w 4K nie zrobiło praktycznie żadnej różnicy wizualnej. Nie przełożyło się to jednak na żaden spektakularny wzrost wydajności: średnia wyniosła 80 FPS, 1% low 68. Po dorzuceniu generatora klatek do tego zestawu licznik skoczył miejscami powyżej 160 FPS.
Zabawa skończyła się, gdy zapragnąłem sprawdzić 4K Ultra z ray tracingiem. Wiedziałem, że to nie jest naturalne środowisko dla tej karty, ale chciałem zobaczyć, jak zachowa się w ekstremalnych warunkach. Wynik: 18 FPS. Żeby nie kończyć na smutno, uruchomiłem generator klatek. Efekt: 30 FPS i input lag odczuwalny mniej więcej jak połączenie z serwerem na innym kontynencie.
Żeby w takim scenariuszu w ogóle mówić o jakiejkolwiek rozgrywce, trzeba było sięgnąć po FSR w trybie Wydajność. Samo to dało około 50 FPS, co moim zdaniem jest absolutnym minimum, żeby generator klatek miał sens. Po jego włączeniu licznik wskazywał powyżej 90 FPS. Nie ideał, ale gdybym musiał wybierać między graniem w takich warunkach a niegranim, wybrałbym granie.

Na szczęście nie musiałem. Ray tracing wyleciał z ustawień bez żalu. W tej grze nie uzasadnia tak ogromnego kosztu wydajnościowego. Poruszając się po mapie w ciągu dnia, nie byłem w stanie wskazać różnicy między trybem z aktywnym śledzeniem promieni a trybem bez niego. A skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać.
Podsumowanie
RX 9070 XT sprawuje się w Dying Light: The Beast znakomicie, zarówno w 1440p, jak i w 4K, pod warunkiem że zaakceptujemy korzystanie z FSR. A jest co akceptować: najnowsza odsłona skalera AMD wygląda bardzo dobrze i nie stanowi żadnego kompromisu. Karta naturalnie wpisuje się w ekosystem monitorów o wysokim odświeżaniu, a jej kultura pracy, zarówno pod względem temperatur, jak i poziomu głośności, nie budzi żadnych zastrzeżeń.
