Wrzesień 2026 to fatalny moment na składanie gamingowego PC
We wrześniu 2026 roku składanie nowego komputera do gier stało się wyraźnie droższe niż jeszcze kilka miesięcy temu. Problem nie ogranicza się już do pojedynczych kart graficznych ani konkretnych producentów. W górę poszły ceny GPU, pamięci RAM i dysków SSD, a wzrost kosztów coraz mocniej wpływa również na ceny kompletnych zestawów.
Obecnej sytuacji trudno przy tym traktować jako krótkotrwałego zachwiania rynku. Popyt generowany przez centra danych oraz rozwój infrastruktury AI pochłania ogromne ilości pamięci, a producenci kierują moce produkcyjne tam, gdzie mogą uzyskać najwyższe marże. Samsung zakłada, że napięta sytuacja na rynku pamięci może utrzymywać się co najmniej do 2028 roku. Podobne wnioski pojawiają się w analizach TechInsights, według których znaczące zwiększenie globalnych mocy produkcyjnych również wymaga czasu.
W praktyce oznacza to, że komputer oferujący dzisiaj podobną wydajność jak kilka miesięcy temu może kosztować wyraźnie więcej. Klient nie płaci więc więcej za szybszy sprzęt, lecz za praktycznie tę samą klasę wydajności.
Tani komputer do gier przestał być tani
Najbardziej odczuwalne jest to w najniższym segmencie cenowym. Jeszcze niedawno budżet w okolicach 3000 zł pozwalał złożyć podstawowy, ale sensowny komputer do grania w Full HD. Dzisiaj przy tej samej kwocie trzeba godzić się na coraz większą liczbę kompromisów, przede wszystkim przy wyborze karty graficznej.
GPU pochłania coraz większą część całego budżetu. Radeon RX 7600 nadal może pełnić rolę podstawowej karty do 1080p, ale jest konstrukcją poprzedniej generacji i oferuje tylko 8 GB VRAM, czyli pamięci przeznaczonej bezpośrednio dla układu graficznego. GeForce RTX 5050 również zatrzymuje się na 8 GB, podobnie jak wyraźnie szybszy RTX 5060.
Intel Arc B580 wygląda pod tym względem korzystniej. Karta została wyposażona w 12 GB pamięci GDDR6 oraz 192-bitową magistralę pamięci, czyli parametry lepiej pasujące do realiów 2026 roku, szczególnie jeśli komputer ma służyć również do grania w 1440p. Rosnące ceny stopniowo odbierają jednak temu modelowi jego największą zaletę, czyli dobry stosunek wydajności do ceny.
Przy obecnych stawkach trudno wskazać jedną kartę z niższego segmentu i uznać ją za oczywisty wybór. Każda wymaga zaakceptowania określonych ograniczeń, a coraz większym problemem staje się sama cena.
RTX 3060 znowu stał się aktualnym produktem
Jednym z najbardziej wymownych przykładów obecnej sytuacji jest GeForce RTX 3060 12 GB. Karta zadebiutowała na początku 2021 roku i w normalnych warunkach pięć lat później powinna interesować głównie osoby kupujące sprzęt używany. Tymczasem RTX 3060 ponownie pojawił się w sprzedaży jako nowy produkt, a Palit zaprezentował nawet wariant Infinity 2 OC wyposażony w 12 GB pamięci.
Powrót do sklepów nie zmienia jednak charakterystyki tej konstrukcji. Architektura Ampere ma już swoje lata, czysta wydajność jest wyraźnie niższa niż w nowszych modelach, a karta nie oferuje wszystkich funkcji dostępnych w najnowszych GeForce'ach. Jednocześnie RTX 3060 zachował cechę, która w obecnych warunkach nadal jest istotna.
Model oferuje 12 GB VRAM, podczas gdy nowsze RTX 4060, RTX 5050 i RTX 5060 nadal mają tylko 8 GB. Sam fakt, że pięcioletni układ ponownie może być realnie rozważany przy zakupie nowego komputera, dobrze pokazuje kondycję rynku. Jest to jeden ze skutków problemów z cenami i dostępnością pamięci.
Kryzys pamięci uderza w cały rynek PC
Rosnące ceny pamięci nie dotyczą wyłącznie modułów RAM. DRAM, czyli rodzaj pamięci wykorzystywany między innymi w komputerach i kartach graficznych, jest jednym z podstawowych elementów całego rynku elektroniki. Jego sytuacja wpływa więc również na produkcję GPU, dysków SSD oraz wielu innych urządzeń.
Ogromny wzrost zapotrzebowania ze strony centrów danych sprawił, że producenci coraz chętniej przeznaczają swoje zasoby na pamięci wykorzystywane w sprzęcie przeznaczonym do AI. Produkty konsumenckie muszą konkurować o te same moce produkcyjne, ale oferują producentom niższe marże. Financial Times informował o wielokrotnym wzroście cen DRAM w skali roku, a problem obejmuje komputery, smartfony, konsole oraz pozostałą elektronikę konsumencką.
W komputerach osobistych skutki są szczególnie widoczne, ponieważ pamięć występuje praktycznie we wszystkich kluczowych podzespołach. Drożeje RAM, rosną koszty produkcji kart graficznych, a pod presją znajdują się również ceny SSD. W przypadku najnowszych kart GeForce dochodzi jeszcze pamięć GDDR7, której koszt ma coraz większy udział w cenie gotowego produktu.
Obecnych podwyżek nie można więc traktować jako problemu jednego segmentu. Wzrost cen pamięci zaczyna wpływać na całkowity koszt budowy komputera.
Rynek używany ponownie zaczyna mieć sens
Przy niskim budżecie coraz rozsądniejszym rozwiązaniem staje się złożenie nowej platformy i zakup używanej karty graficznej. W zestawach za około 3000 do 4500 zł GPU pochłania tak dużą część budżetu, że kupowanie słabej nowej karty wyłącznie po to, aby cały komputer był fabrycznie nowy, przestaje mieć sens ekonomiczny.
Używany RTX 3060 Ti, RTX 3070 albo odpowiednik ze strony AMD może zaoferować wyraźnie większą czystą wydajność niż nowe karty dostępne w podobnej cenie. Takie rozwiązanie również ma jednak ograniczenia. RTX 3060 Ti i RTX 3070 mają tylko 8 GB VRAM, co w 2026 roku potrafi już mieć znaczenie.
Rynek używany nie rozwiązuje więc wszystkich problemów obecnego rynku. Pozwala jednak odzyskać część wydajności, za którą w przypadku nowych kart trzeba obecnie zapłacić znacznie więcej.
AM4 nadal ma swoje miejsce
Rosnące ceny pamięci komplikują również wybór platformy procesorowej. W normalnych warunkach przy składaniu nowego komputera naturalnym wyborem powinno być AM5, czyli nowsza platforma AMD korzystająca z pamięci DDR5 i zapewniająca możliwość dalszej rozbudowy. Problem pojawia się wtedy, gdy cały komputer trzeba zmieścić w mocno ograniczonym budżecie.
Ryzen 5 5600 nadal oferuje sześć rdzeni i wystarczającą wydajność do współpracy z kartami z niższego oraz części średniego segmentu. Można do niego dobrać niedrogą płytę B550 i pamięć DDR4, która nadal potrafi być znacznie tańsza od sensownego zestawu DDR5. Pieniądze zaoszczędzone na platformie można dzięki temu przeznaczyć na mocniejszą kartę graficzną.
W komputerze gamingowym taka zmiana często da większą różnicę niż sama wymiana procesora na nowszy model. AM5 zaczyna wyglądać lepiej przy wyższym budżecie. Ryzen 5 7400F, 7500F czy 7600 pozostają bardzo dobrymi podstawami pod późniejszą rozbudowę, ale koszt wejścia na nową platformę stał się mniej atrakcyjny niż wcześniej.
AM4 pozostaje więc na rynku nie dlatego, że technicznie przewyższa AM5. Przy obecnych cenach pozwala po prostu zbudować tańszy komputer bez dużej straty w realnej wydajności w grach.
Radeon wygląda coraz lepiej wraz ze wzrostem budżetu
W wyższej półce cenowej proporcje zaczynają wyglądać inaczej. Radeon RX 9070 oferuje 16 GB VRAM, podczas gdy GeForce RTX 5070 ma 12 GB. W testach rasteryzacji, czyli klasycznego renderowania obrazu bez wykorzystania ray tracingu, RX 9070 często wypada lepiej, szczególnie przy 1440p i 4K.
GeForce nadal ma przewagę w części zastosowań wykorzystujących ray tracing oraz w ekosystemie DLSS, czyli technikach Nvidii służących między innymi do skalowania obrazu i zwiększania liczby klatek na sekundę. Przy dużej różnicy cenowej argumenty za RTX 5070 stają się jednak coraz słabsze. W przypadku RX 9070 XT sytuacja jest podobna, ponieważ karta oferuje 16 GB pamięci i wysoką wydajność w rasteryzacji, dzięki czemu dobrze pasuje do komputerów przeznaczonych do 1440p i 4K.
Nie oznacza to, że Radeon stał się tani. Konkurencyjne modele podrożały jednak jeszcze bardziej, przez co ocena opłacalności coraz częściej sprowadza się do wyboru konstrukcji oferującej najlepszą relację ceny do możliwości w obecnych warunkach.
Ryzen 7 7800X3D nadal ma dużo sensu
Nie wszystkie starsze podzespoły przestają być atrakcyjne po premierze następców. Ryzen 7 7800X3D nadal jest bardzo mocnym procesorem gamingowym, mimo że na rynku od dawna znajduje się już Ryzen 7 9800X3D. W dużych zestawach testowych różnica pomiędzy tymi procesorami często wynosi od kilku do kilkunastu procent, a średnio jest bliższa dolnej części tego zakresu.
Jeżeli 7800X3D można kupić wyraźnie taniej, dopłata do nowszego modelu nie zawsze ma sens. Dotyczy to szczególnie komputerów przeznaczonych do 1440p i 4K, gdzie znacznie częściej ograniczeniem staje się karta graficzna. Przy ograniczonym budżecie dodatkowe kilkaset złotych przeznaczone na GPU może dać większy efekt niż dopłata do szybszego procesora.
RTX 5080 pokazuje problem najwyższej półki
Wraz ze wzrostem ceny coraz wyraźniej działa zasada malejących korzyści. RTX 5080 jest bardzo szybką kartą, ale RTX 5070 Ti pozostaje stosunkowo blisko pod względem wydajności. Obie konstrukcje wykorzystują układ GB203 i mają 16 GB pamięci GDDR7.
W testach RTX 5070 Ti zazwyczaj traci do RTX 5080 kilkanaście procent. Jeżeli jednak różnica cenowa pomiędzy kartami jest znacznie większa, dopłata staje się mniej atrakcyjna. Kupujący płaci dużą kwotę za stosunkowo niewielki wzrost liczby klatek na sekundę, a pojemność pamięci pozostaje taka sama.
Osoba budująca komputer bez realnego limitu budżetu może po prostu wybrać szybszą kartę. Jeżeli jednak najważniejsza jest wydajność uzyskana za każdą wydaną złotówkę, RTX 5070 Ti często wygląda rozsądniej.
Nie warto przepłacać za SSD
SSD jest jednym z elementów, na których nadal można oszczędzić bez dużego wpływu na komfort grania. Dyski korzystające z interfejsu PCIe 5.0 oferują bardzo wysokie transfery sekwencyjne, ale gry nie wykorzystują ich w sposób, który przekładałby się na równie duże różnice w praktyce.
W testach porównujących PCIe 3.0, PCIe 4.0 i PCIe 5.0 różnice w czasach ładowania gier zazwyczaj są niewielkie. Największa zmiana nastąpiła wiele lat temu, kiedy komputery zaczęły przechodzić z tradycyjnych dysków HDD na SSD. Dzisiaj w komputerze gamingowym znacznie bardziej praktyczny jest dobry i pojemny dysk PCIe 4.0 niż bardzo szybki, ale drogi model PCIe 5.0.
Jeżeli wybór sprowadza się do zakupu szybszego dysku 1 TB albo nieco wolniejszego modelu 2 TB, dodatkowa pojemność w komputerze do gier zwykle będzie bardziej użyteczna.
Steam Machine dobrze pokazuje obecną sytuację
Dobrym punktem odniesienia dla obecnego rynku jest również Steam Machine. Urządzenie wykorzystuje sześciordzeniowy procesor Zen 4 oraz półcustomowe GPU RDNA 3 wyposażone w 28 jednostek CU, 8 GB GDDR6 i limit mocy wynoszący 110 W.
Na papierze specyfikacja układu graficznego może kojarzyć się z Radeonem RX 7600, ale ograniczenie mocy sprawia, że rzeczywista wydajność jest niższa. W testach GamersNexus Steam Machine osiągał wyniki zbliżone do Radeona RX 6600, Intela Arc B570 oraz GeForce'a RTX 3060. Za podobne pieniądze można złożyć klasyczny komputer oferujący wyższą wydajność w grach.
Nie oznacza to jednak, że Steam Machine jest pozbawiony sensu. Kupujący płaci również za niewielkie rozmiary, gotową konstrukcję, kulturę pracy i SteamOS. Jeżeli jednak głównym kryterium jest liczba klatek na sekundę uzyskana za określoną kwotę, tradycyjny komputer nadal wypada lepiej.
Najrozsądniejszym zakupem może być brak zakupu
We wrześniu 2026 roku nadal można złożyć dobry komputer do gier. Można stworzyć sensowną maszynę do 1080p, bardzo mocny zestaw do 1440p albo komputer pozwalający komfortowo grać w 4K. Problemem nie jest brak wydajnego sprzętu, lecz cena, którą trzeba obecnie za tę wydajność zapłacić.
Jeżeli obecny komputer nadal zapewnia wystarczający poziom wydajności, trudno znaleźć mocny argument za wymianą całej platformy właśnie teraz. Nie oznacza to jednak, że wystarczy poczekać miesiąc, trzy miesiące albo pół roku i sytuacja sama wróci do normy. Nie ma żadnej gwarancji, że za sześć miesięcy będzie taniej.
Obecny kryzys pamięci może potrwać znacznie dłużej. Samsung zakłada, że napięta sytuacja może utrzymywać się co najmniej do 2028 roku, a analizy dotyczące nowych mocy produkcyjnych również wskazują, że wyraźna poprawa podaży wymaga jeszcze czasu. Decyzja o pozostaniu przy obecnym komputerze nie powinna więc opierać się na założeniu, że za kilka miesięcy ten sam sprzęt będzie można kupić znacznie taniej.
Jeżeli komputer jest potrzebny teraz, trzeba kupować w obecnych realiach rynku. Czasem oznacza to wybór AM4 zamiast AM5, starszego procesora albo Radeona zamiast GeForce'a. W najtańszych zestawach rozsądnym rozwiązaniem może być również używana karta graficzna.
Jeżeli jednak obecny komputer nadal spełnia swoje zadanie, korzystanie z niego tak długo, jak jego wydajność rzeczywiście wystarcza, może być najbardziej racjonalnym rozwiązaniem. Nie dlatego, że za kilka miesięcy na pewno będzie taniej, lecz dlatego, że wydawanie kilku tysięcy złotych na nowy zestaw w jednym z najgorszych cenowo okresów ostatnich lat ma niewielki sens, jeśli wymiana sprzętu nie jest naprawdę potrzebna. Dostępne informacje wskazują przy tym, że szybki powrót rynku do wcześniejszych warunków cenowych jest mało prawdopodobny.