Krach na chińskim rynku pamięci operacyjnych stał się faktem, ceny pamięci RAM zanurkowały o ponad 30%, wywołując lawinę paniki i zmuszając dostawców do błyskawicznej wyprzedaży nagromadzonych zapasów. Internet huczy od informacji o lokalnych handlarzach z Chin, którzy wpadli w popłoch przez gwałtowne załamanie cen starszych i nowszych typów kości.

Nagrania wideo w azjatyckich mediach pokazują sprzedawców desperacko próbujących pozbyć się towaru. Spekulanci masowo skupujący pamięci zostali z zapasami, których wartość rynkowa drastycznie spadła. Zwykli ludzie przestali kupować nowy sprzęt znacznie szybciej niż zakładali handlarze, co zmusiło pośredników do wyprzedaży zapasów gdzie popadnie, aby odzyskać choć część włożonych pieniędzy.


Spekulanci z Shenzhen przeliczyli się

Chodzi o pośredników i hurtowników z Huaqiangbei w Shenzhen, którzy świadomie gromadzili zwykłe kości do domowych pecetów, licząc na gigantyczny kryzys w dostawach. Ich plan opierał się na kalkulacji, że skoro światowa produkcja skupia się niemal wyłącznie na najpotężniejszych układach do superkomputerów, to dla zwykłego klienta indywidualnego zabraknie miejsca w fabrykach.

Stwierdzenie, że sztuczna inteligencja zabrała pamięci konsumentom, to skrót myślowy. W rzeczywistości fabryki zajmują się teraz prawie tylko zleceniami dla gigantów takich jak Samsung, Micron czy SK Hynix. Spekulanci liczyli, że wywołany w ten sposób brak towaru pozwoli im dyktować wysokie ceny za kości do komputerów domowych.

Przeliczyli się, ponieważ mimo mniejszej produkcji chęć zakupu ze strony graczy i zwykłych użytkowników wyparowała jeszcze szybciej, zostawiając ich z magazynami pełnymi towaru, którego nikt nie chce kupić po zawyżonych cenach.

Jak działają chińscy hurtownicy

Hurtownicy ci biorą towar bezpośrednio z nadwyżek produkcyjnych oraz przez agresywne wykupywanie partii od oficjalnych dostawców w regionie Azji i Pacyfiku. Dzięki fizycznej bliskości Shenzhen do centrów produkcyjnych w Korei i Tajwanie, spekulanci dostają towar tygodnie przed tym, zanim trafi on do oficjalnej sprzedaży na świecie.

Działają na skalę globalną. Przez platformy aukcyjne i sieć powiązań towar z Shenzhen trafia do odbiorców na całym świecie. Obecny zastój dowodzi, że klienci detaliczni ostatecznie odrzucili windowane sztucznie ceny. Szczyt drożyzny dla zwykłych pamięci jest prawdopodobnie za nami.

W Polsce tempo powrotu do normalności będzie wolniejsze przez lokalne opłaty i podatki wprowadzone z początek 2026 roku.

Co czeka polski rynek

W polskim systemie sprzedaży skutki chińskiej paniki wystąpią z opóźnieniem, co wynika z czasu potrzebnego na wyprzedanie starych zapasów z półek. Polscy dystrybutorzy mają w magazynach towar kupiony po wysokich cenach ustalonych w umowach dawno temu, więc obniżki w dużych sklepach nie pojawią się natychmiast.

Jeśli trend wyprzedaży w Chinach się utrzyma, wpłynie to na ceny giełdowe obowiązujące tu i teraz, co zmusi europejskich hurtowników do zmiany cenników w ciągu najbliższych tygodni. Rynek staje też przed absurdalną sytuacją. Przez to, że fabryki zajmują się głównie zleceniami dla AI, produkcja starszych typów pamięci jest wygaszana tak szybko, że mogą one paradoksalnie zdrożeć przez brak nowych dostaw, podczas gdy nowsze typy będą tanieć pod wpływem chińskiej wyprzedaży.

To dopiero początek zmian

Doniesienia o przecenach w Chinach to jedynie zapowiedź zmian. Obecne spadki to moment, kiedy mali gracze poddają się i wyprzedają towar za bezcen, a nie docelowy wielki BOOM, na który wszyscy czekamy. Prawdziwe oczyszczenie nastąpi dopiero wtedy, gdy pęknie gigantyczna bańka inwestycyjna sztucznej inteligencji.

Gdy ten wielki zapał korporacji opadnie i giganci technologiczni zostaną zmuszeni do zwolnienia zajętych linii produkcyjnych, pojawi się szansa na zasypanie rynku tańszymi podzespołami. Producenci od lat celowo ograniczają produkcję i wygaszają linie w momentach spadku zysków, aby nie dopuścić do zbyt niskich cen.

Pełna stabilizacja nastąpi najpewniej dopiero na przełomie 2027 i 2028 roku. Dzisiejsze wydarzenia w Shenzhen to pierwsze rysy na szkle. To sygnał, że granica wytrzymałości portfeli zwykłych ludzi została przekroczona. Widać wyraźnie, że rynek dotarł do punktu, w którym klienci nie zaakceptują kolejnych podwyżek, chociaż droga do pełnej stabilizacji cen jest jeszcze daleka. Użytkownicy muszą przygotować się na to, że wydatki na nowoczesny sprzęt komputerowy pozostaną nieprzewidywalne przez bliżej nieokreślony czas.