Microsoft wycofuje się z obietnicy? Call of Duty może nie trafić do Game Pass
Wielkie przejęcie Activision Blizzard miało być ostatecznym argumentem za opłacaniem abonamentu Xboxa. Gracze zacierali ręce na myśl o najnowszych odsłonach najpopularniejszej strzelanki świata dostępnych w usłudze od pierwszego dnia. Tymczasem najnowsze przecieki branżowe sugerują, że gigant z Redmond mocno przeliczył się w swoich kalkulacjach i zamierza wycofać się z tej obietnicy w przypadku tegorocznej premiery.
Gigantyczne koszty pożerają budżet Game Pass
Dziennikarz Jez Corden z serwisu Windows Central rzucił w swoim najnowszym podcaście prawdziwą bombę. Według jego źródeł Microsoft poważnie rozważa usunięcie kolejnego Call of Duty z premierowego dostępu w usłudze Game Pass. Powód jest brutalnie prozaiczny. Chodzi o ogromne pieniądze. Corden tłumaczy, że obecny model rozliczeń wewnątrz firmy sprawia, iż tak gigantyczna produkcja dosłownie pożera budżet przeznaczony na całą usługę. Skutkuje to brakiem środków na finansowanie innych tytułów, co z kolei prowadzi do tak zwanego zjawiska churn, czyli masowej rezygnacji użytkowników z subskrypcji z powodu braku nowości. Co gorsza, obecność gry w abonamencie drastycznie zjada jej tradycyjną sprzedaż. To klasyczna kanibalizacja własnego produktu, która uderza w zyski samej franczyzy.
Sony miało rację od początku
Warto tu spojrzeć w niedaleką przeszłość i przypomnieć sobie postawę głównego rynkowego rywala. Kiedy Microsoft hucznie ogłaszał wrzucanie wszystkich swoich największych hitów do abonamentu na premierę, włodarze Sony konsekwentnie odmawiali pójścia tą samą drogą. Byli przedstawiciele PlayStation z Jimem Ryanem na czele wielokrotnie powtarzali, że umieszczanie gier z budżetami rzędu setek milionów dolarów w subskrypcji od pierwszego dnia jest modelem całkowicie nie do utrzymania i zniszczy jakość produkcji. Japończycy do dziś trzymają się klasycznego okienka wydawniczego, gdzie największe hity pokroju God of War czy Spider Man najpierw zarabiają na siebie w pełnej cenie, a dopiero po kilkunastu miesiącach zasilają katalog PS Plus. Wygląda na to, że rynek właśnie brutalnie zweryfikował hurraoptymizm Amerykanów i przyznał rację chłodnej kalkulacji Sony.
Nowe plany abonamentowe na horyzoncie
Zaciągnięcie hamulca ręcznego to jednak nie tylko wycinanie flagowych tytułów. Ratunkiem dla topniejącej i poirytowanej podwyżkami bazy użytkowników mają być zupełnie nowe plany abonamentowe. Znany w społeczności dataminer o pseudonimie redphx dokopał się w kodzie backendowym Microsoftu do informacji o dwóch nieogłoszonych jeszcze progach. Noszą one nazwy kodowe Triton oraz Duet. Wszystko wskazuje na to, że wspomniany Triton będzie mocno okrojoną, ale i znacznie tańszą wersją usługi. Według przecieków da on dostęp wyłącznie do gier od wewnętrznych studiów Xboxa takich jak serie Doom, Fallout, Halo czy State of Decay. Oczywiście bardzo możliwe, że z pominięciem wspomnianego Call of Duty. To ewidentny ukłon w stronę graczy, którzy zrezygnowali z opłacania usługi po wywindowaniu ceny wariantu Ultimate do trzydziestu dolarów.
Koniec z przepalaniem gotówki
Decyzje nowych władz w dziale Microsoft Gaming pokazują jasny kierunek zmian. Skończyło się przepalanie gotówki w imię budowania bazy subskrybentów za wszelką cenę. Korporacja musi zacząć na Game Passie realnie zarabiać, a oddawanie kury znoszącej złote jaja za ułamek jej rynkowej wartości przestało spinać się w arkuszach kalkulacyjnych. Czekamy na oficjalne komunikaty, ale gracze powinni powoli przygotowywać portfele na powrót do starych zasad i kupowania największych hitów za pełną kwotę.