Główna Artykuły Porównywarka GPU Konfigurator PC Linkownia Promocje Zestawy PC Zasilacze O Nas YouTube Postaw kawę
News

Bańka AI pękła w Chinach. Czy jest szansa na tańsze komputery?

5.11.2026 · ~6 min czytania · Reuters
Bańka AI pękła w Chinach. Czy jest szansa na tańsze komputery?

...w Chinach już pękła

Reuters napisał wprost, że w Chinach już pękła. W ciągu niespełna czterech miesięcy akcje 50 chińskich spółek związanych z AI i produkcją półprzewodników straciły na wartości około 40 procent, a z rynku wyparowało około 480 miliardów dolarów. Prawdopodobnie inwestorzy zaczynają dostrzegać, że koszty inwestycji w sztuczną inteligencję są już tak wysokie, że nawet potencjalne przychody ze sprzedaży produktów i usług opartych na tej technologii mogą nie wystarczyć, żeby odzyskać zainwestowane pieniądze, nie mówiąc już o osiągnięciu zysków.

Tyle o Chinach. A jak to wygląda globalnie? W październiku akcje NVIDII spadły o około 10 procent, Alphabetu (Google) o 19 procent, Mety o 15 procent, a Amazona o 3,5 procent. Wyjątkiem był Microsoft, którego akcje zyskały niespełna 2 procent. Tyle że Microsoft zarabia ogromne pieniądze na Windowsie, pakiecie Office, usługach dla przedsiębiorstw i chmurze Azure. Jednocześnie inwestuje miliardy w AI, ale nie pokazuje osobno, czy ta technologia rzeczywiście przynosi mu zyski. Co więcej, firma zaczęła wycofywać część funkcji Copilota, które wcześniej usilnie promowała. Pytanie, kiedy inwestorzy zażądają odpowiedzi: ile ta technologia naprawdę zarabia i czy bez tych miliardów wydanych na AI wyniki finansowe Microsoftu nie byłyby jeszcze lepsze?

Miliardowe straty twórców sztucznej inteligencji

A jak radzą sobie firmy, które same tworzą sztuczną inteligencję i mają do niej dostęp z pierwszej ręki? OpenAI przewiduje 278 miliardów dolarów strat do 2030 roku. Anthropic również generuje miliardowe straty. Co więcej, firma zdecydowała się na skomplikowaną operację finansową wartą 63 miliardy dolarów. Utworzona przez nich osobna spółka zaciąga gigantyczne kredyty, kupuje za te pieniądze sprzęt, a następnie wynajmuje go Anthropic. Moim zdaniem jednym z głównych powodów takiej konstrukcji może być próba ukrycia rzeczywistej skali zadłużenia i problemów finansowych przed potencjalnymi inwestorami, których prawdziwy obraz kondycji firmy mógłby zwyczajnie przerazić.

I właśnie tutaj pojawia się największy paradoks całej rewolucji AI. OpenAI i Anthropic przekonują świat, że sztuczna inteligencja jest przyszłością biznesu. Że przedsiębiorstwa, które nie zaczną z niej korzystać, zostaną pożarte przez konkurencję. Że AI pozwoli zarabiać miliony, zwiększać wydajność i zastępować całe działy pracowników. Tymczasem firmy, które dysponują tą technologią jako pierwsze i znają jej możliwości lepiej niż ktokolwiek inny, same nie potrafią wykorzystać jej do osiągania zysków wystarczających na finansowanie własnego rozwoju.

Przypomina mi to popularnych niegdyś coachów sukcesu, którzy za niemałe pieniądze uczyli ludzi, jak zarobić pierwszy milion. Problem polegał na tym, że sami często zarabiali swoje miliony przede wszystkim na sprzedawaniu szkoleń o tym, jak owy milion zarobić. Niewykluczone, że za kilka lat będziemy patrzeć na dzisiejszych gigantów AI z podobnym rozbawieniem. A producentów sprzętu jak Nvidia zapamiętamy jako „sprzedawców łopat” podczas kolejnej gorączki złota, którzy zarabiali na obietnicy bogactwa, podczas gdy większość poszukiwaczy wracała z pustymi rękami. Pozostaje pytanie, jak długo OpenAI, Anthropic i producenci narzędzi do SI będą jeszcze w stanie zwodzić inwestorów wizją przyszłych fortun, zanim ci wreszcie powiedzą: BASTA!

Być może nie tylko chińscy inwestorzy mają już dość wrzucania kolejnych miliardów do studni bez dna. Spadki cen akcji takich gigantów jak NVIDIA mogą sugerować, że również na Zachodzie kończy się bezgraniczna wiara w tę obietnicę. Coraz więcej osób może zadawać sobie pytanie, czy obiecane zyski kiedykolwiek uzasadnią astronomiczne nakłady. Nie wiemy, jak długo ich inwestorzy będą gotowi finansować dalszy rozwój tych przedsiębiorstw. Widzimy jednak, że na giełdzie zaczynają pojawiać się sygnały świadczące o coraz większej ostrożności wobec całej branży.

Inwestycje w AI pochłaniają coraz większe pieniądze

Problem polega na tym, że nawet gdyby sztuczna inteligencja zaczęła przynosić znacznie większe przychody, nie oznacza to jeszcze, że inwestycje w nią okażą się opłacalne. Budowa centrów danych pochłania dziesiątki miliardów dolarów, a przecież na tym wydatki się nie kończą. Trzeba jeszcze płacić za energię elektryczną, chłodzenie, utrzymanie infrastruktury i regularną wymianę sprzętu. Dzisiejsze najnowocześniejsze procesory za kilka lat będą już przestarzałe i mogą nie wystarczyć do obsługi kolejnych generacji modeli AI. To oznacza, że zanim firmy zdążą odzyskać pieniądze zainwestowane w jedną generację sprzętu, mogą być zmuszone wydać kolejne miliardy na następną.

Producenci sprzętu zarabiają na gorączce złota

I tutaj wracamy do analogii z gorączką złota. W XIX wieku nie każdy poszukiwacz znajdował złoto, ale sprzedawcy łopat, kilofów i innego wyposażenia zarabiali niezależnie od tego, czy ich klienci się wzbogacili. Dzisiaj podobną rolę odgrywają NVIDIA, Micron, Samsung czy SK hynix. Dostarczają procesory i pamięci niezbędne do budowania infrastruktury AI. I podczas gdy ich klienci dopiero próbują udowodnić, że astronomiczne inwestycje kiedykolwiek się zwrócą, producenci sprzętu już teraz zarabiają na tej gorączce złota. Pytanie tylko, co stanie się z ich biznesem, kiedy poszukiwaczom zaczną kończyć się pieniądze.

Wieloletnie kontrakty na pamięci. Czy producenci próbują się zabezpieczyć?

Od pewnego czasu obserwuję też coś, co coraz bardziej daje mi do myślenia. Najwięksi producenci pamięci, czyli Micron, SK hynix i Samsung, jeden po drugim zaczęli głośno chwalić się wieloletnimi kontraktami na dostawy, sięgającymi nawet 2031 roku. Teraz podobne komunikaty pojawiają się również ze strony chińskich producentów. Nie kwestionuję istnienia tych umów. Zastanawiam się jednak, dlaczego wszyscy tak chętnie i tak głośno o nich opowiadają. A może producenci pamięci widzą już pierwsze oznaki pękania bańki AI i próbują zabezpieczyć sobie jak najwięcej zamówień, zanim będzie za późno? Jednocześnie kolejnymi ogłoszeniami mogą tworzyć wrażenie, że popyt będzie rósł bez końca, a kto nie zamówi pamięci teraz, ten za chwilę zostanie z niczym. Moim zdaniem taka zasłona dymna byłaby im bardzo na rękę.

Oczywiście nie mam dowodów, że właśnie to robią. Jednak kiedy patrzę na te pojawiające się jeden po drugim komunikaty, a jednocześnie widzę drastycznie wysokie ceny pamięci na rynku konsumenckim i brak wyraźnej walki producentów o klienta, trudno mi nie odnieść wrażenia, że cała branża dziwnie zgodnie maszeruje w jednym kierunku. I właśnie to przypomina mi pewną historię z przeszłości. Producenci pamięci mają przecież za sobą niechlubną historię zmów cenowych, za które część z nich została ukarana. Co więcej, właśnie teraz w USA przeciwko Micronowi, Samsungowi i SK hynix toczy się sprawa dotycząca podejrzeń o kolejną zmowę na rynku DRAM. Nie twierdzę, że obecne ogłoszenia są dowodem jakiegokolwiek porozumienia. Zastanawiam się jednak, czy dziś producenci w ogóle potrzebowaliby tajnych spotkań, skoro mogą publicznie informować cały rynek o swoich wieloletnich kontraktach i planach. Trudno mi pozbyć się wrażenia, że „sprzedawcy łopat” skoordynowali swoje komunikaty prasowe, aby nas przekonać, że gorączka złota wciąż trwa i jeszcze długo się nie skończy.

Mój szampan już się chłodzi...

Nie ukrywam, że jako gracz PC mam nadzieję, że bańka AI pęknie raczej wcześniej niż później. Nie dlatego, że nienawidzę sztucznej inteligencji. Sama AI nie jest problemem, bo to tylko narzędzie, które może być naprawdę przydatne. Problemem jest szaleństwo inwestycyjne, które się wokół niej rozpętano, i producenci sprzętu, którzy w pogoni za miliardami postanowili klientom indywidualnym pokazać środkowy palec. Chciałbym, żeby ta gorączka wreszcie się skończyła. Mam nadzieję, że kiedy miliardy z rynku AI przestaną płynąć tak szerokim strumieniem, ci sami producenci będą zmuszeni wrócić do nas na kolanach i błagać, żebyśmy znów kupowali ich sprzęt, a ceny pamięci i kart graficznych wrócą do rozsądnego poziomu. Być może to tylko moje pobożne życzenie, ale jeśli gorączka złota rzeczywiście dobiega końca, nie zamierzam po niej płakać.

Źródło: Reuters
Boomer Marcin
Autor
Boomer Marcin
Komputery towarzyszą mi od czasów Commodore 64 — to ponad 30 lat fascynacji sprzętem PC. Interesuję się tym co dzieje się w branży, ale przede wszystkim kręcą mnie własne testy i analizy: karty graficzne, procesory, pamięci itp... Bez marketingowej ściemy, z naciskiem na to co faktycznie liczy się podczas rozgrywki. FPS-y to dopiero punkt wyjścia, nie koniec analizy.
Kanał YouTube
← Powrót do strony głównej

Zgłoś błąd / Sugestia

0 / 2000